„Dom jest tam, gdzie jest Wi-Fi”- jak HMRC sprawdza, gdzie naprawdę mieszkasz
„Dom jest tam, gdzie jest Wi-Fi”- to zdanie słyszę regularnie od osób pracujących zdalnie. Pada zwykle półżartem, przy okazji rozmów o pracy, podróżach i planach na przyszłość. Laptop, dobra kawa, szybki internet- to wystarczy, żeby pracować z dowolnego miejsca na świecie.
Problem zaczyna się w momencie, gdy ten styl życia spotyka się z brytyjskim systemem podatkowym. Bo dla HMRC dom nie jest tam, gdzie jest Wi-Fi. Dom jest tam, gdzie realnie toczy się życie. A to urząd potrafi sprawdzić z większą dokładnością, niż wiele osób się spodziewa.
Kiedy „jestem w UK tylko czasami” przestaje działać
Miałem klienta, który przez kilka lat żył w przekonaniu, że wszystko jest poukładane. Pracował zdalnie, część roku spędzał w Wielkiej Brytanii, część w innym kraju. Nie czuł się „na stałe” nigdzie. W formularzach podatkowych odpowiadał zgodnie z intuicją: nie mieszkam w UK na stałe, nie mam tu centrum życia.
Dopiero przy dokładniejszej analizie okazało się, że jego codzienność wygląda inaczej, niż on sam ją opisywał. Stałe mieszkanie w UK. Partnerka na miejscu. Regularna praca wykonywana z brytyjskiego adresu. Dni spędzane w kraju znacznie częściej, niż mu się wydawało.
I właśnie w tym momencie pojawia się pojęcie, które w brytyjskich przepisach jest kluczowe przy ustalaniu rezydentury podatkowej- powiązania z Wielką Brytanią.
Czym są „powiązania z UK” i dlaczego mają znaczenie
Brytyjskie prawo podatkowe nie opiera się jedynie na pytaniu „gdzie mieszkasz?”. Zamiast tego analizuje zestaw faktów, które pokazują, jak silnie dana osoba jest związana z Wielką Brytanią w danym roku podatkowym. Te fakty nazywane są powiązaniami z UK. I co ważne, ich znaczenie zależy od tego, czy dana osoba była rezydentem podatkowym Wielkiej Brytanii w poprzednich latach.
Jeżeli ktoś był rezydentem UK w jednym lub więcej z trzech poprzednich lat podatkowych, urząd bierze pod uwagę szerszy katalog powiązań. Jeżeli nie- katalog jest nieco węższy.
Mechanizm pozostaje ten sam: urząd zlicza fakty, nie deklaracje.
Rodzina, mieszkanie, praca- trzy rzeczy, które urząd sprawdza w pierwszej kolejności
Jednym z kluczowych powiązań jest rodzina. Ale nie w potocznym znaczeniu. Dla HMRC rodzina to małżonek lub partner mieszkający razem, albo dziecko poniżej 18 lat, które faktycznie widuje się w UK. Rodzice w innym kraju, nawet jeśli są nam bardzo bliscy, nie są tu brani pod uwagę.
Drugim istotnym elementem jest miejsce do mieszkania. Jeżeli dana osoba ma w UK lokal, który jest dostępny przez co najmniej 91 dni w roku i spędziła w nim choć jedną noc, urząd uznaje, że to realne miejsce zamieszkania. Co ważne, nie trzeba być właścicielem ani najemcą. Wystarczy, że to miejsce jest dla nas „dostępne”.
Trzecim elementem jest praca. Jeżeli ktoś wykonuje pracę w Wielkiej Brytanii przez określoną liczbę dni w roku, nawet przy pracy zdalnej, to również jest traktowane jako istotne powiązanie z krajem.
Dlaczego liczą się dni, a nie wrażenia
W przepisach bardzo wyraźnie widać jedną filozofię: liczy się mierzalność. Dni spędzone w UK i noce w danym mieszkaniu. Nawet kontakt z dzieckiem liczony jest w dniach faktycznego spotkania. To podejście bywa zaskakujące dla osób żyjących „między krajami”. Bo intuicyjnie oceniamy swoje życie przez pryzmat planów, zamiarów i poczucia tymczasowości. Urząd patrzy jednak na kalendarz, adresy i powtarzalność zachowań.
I właśnie dlatego wiele osób dopiero przy szczegółowej analizie odkrywa, że ich sytuacja podatkowa wygląda inaczej, niż zakładali.
Kiedy suma drobnych rzeczy zaczyna mieć znaczenie
Najczęściej nie chodzi o jeden element. Rzadko zdarza się, że ktoś „wpada” w rezydenturę podatkową przez jedno mieszkanie czy jedną umowę.
To raczej kombinacja faktów: trochę dni w UK, stały adres, partner na miejscu, praca wykonywana regularnie, powroty rok po roku. Każdy element z osobna może wydawać się nieistotny. Razem tworzą obraz, który dla HMRC jest jednoznaczny.
I właśnie dlatego tak ważne jest, aby patrzeć na swoją sytuację całościowo, a nie punktowo.
Rezydentura to nie etykieta, tylko konsekwencja faktów
Rezydentura podatkowa nie jest czymś, co się „wybiera”. Jest wynikiem tego, jak naprawdę wygląda twoje życie: gdzie mieszkasz, z kim, jak pracujesz czy jak często wracasz. I choć powiedzenie „dom jest tam, gdzie jest Wi-Fi” dobrze brzmi w rozmowie przy kawie, w kontaktach z HMRC liczy się coś zupełnie innego. Liczy się codzienność zapisana w faktach.
Jeżeli twoje życie rozciąga się między krajami, warto spojrzeć na nie oczami systemu, zanim system zrobi to za ciebie. I właśnie w tym pomagamy w TaxOne.
Dlaczego to nie jest temat dla zwykłej księgowości
Ustalanie rezydentury podatkowej nie polega tylko na zaksięgowaniu dokumentów ani wypełnieniu deklaracji. To analiza przepisów, faktów życiowych i ich wzajemnych zależności, często w więcej niż jednym systemie prawnym. Księgowość rozlicza to, co już się wydarzyło. Rezydentura dotyczy tego, jak urząd zinterpretuje twoje życie.
A to wymaga wiedzy z zakresu prawa podatkowego, nie tylko rachunkowości.
Gdy żyjesz między krajami, pracujesz zdalnie albo planujesz zmiany, to nie jest temat „na później”. To moment, w którym warto sprawdzić swoją sytuację zanim zrobi to urząd. Jeśli masz wątpliwości, jak twoje życie wygląda z perspektywy brytyjskiego prawa podatkowego, skontaktuj się z nami. W TaxOne pomożemy ci to przeanalizować i uporządkować, zanim pojawią się niepotrzebne ryzyka.




