Kiedy samodzielne Tax Disclosure robi się ryzykowne?
W części 6 wyjaśniliśmy, że samodzielne Tax Disclosure jest możliwe. Na przykładzie księdza Piotra, mieszkańca UK wynajmującego mieszkanie w Polsce, przyglądamy się teraz sytuacjom, w których niepewność dotyczy samych zasad, zakresu lat albo kompletności informacji.
Samodzielne Tax Disclosure zaczyna robić się ryzykowne w momencie, w którym podatnik nie tylko wpisuje kwoty, ale musi wyjaśnić HMRC, dlaczego przez kilka lat tych kwot nie było w brytyjskim rozliczeniu podatkowym. To jest bardzo ważna różnica. Jedną rzeczą jest policzenie prostego zaległego podatku. Zupełnie inną rzeczą jest przedstawienie HMRC całej historii w taki sposób, żeby urząd nie uznał, że podatnik pokazał tylko część prawdy.
W przypadku księdza Piotra pierwszym sygnałem ryzyka był sam list z HMRC.
Gdy podatnik zgłasza błąd, zanim urząd się odezwie, sytuacja wygląda inaczej niż wtedy, gdy HMRC już napisało, że posiada informacje o dochodach albo aktywach.
Wtedy trzeba zakładać, że urząd ma już jakieś dane i będzie porównywał je z tym, co podatnik napisze w odpowiedzi. Jeżeli odpowiedź będzie zbyt ogólna, niepełna albo sprzeczna z danymi HMRC, sprawa może szybko przestać być zwykłym disclosure.
Drugim sygnałem ryzyka są dochody zagraniczne. Przy dochodach z UK HMRC często może łatwiej zweryfikować informacje w swoich systemach. Przy dochodach z Polski albo innego kraju pojawia się dużo więcej pytań. Trzeba ustalić, gdzie podatnik był rezydentem podatkowym, jaki dochód faktycznie powstał, czy podatek został zapłacony za granicą, czy można go uwzględnić w UK, jakie koszty można odliczyć według brytyjskich zasad i czy w grę wchodzi umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania.
To właśnie dlatego mieszkanie księdza Piotra w Polsce było pozornie prostą sprawą. Z zewnątrz wyglądało to tak: nieruchomość w Polsce, najem w Polsce, pieniądze w Polsce. Ale w Tax Disclosure trzeba było zadać dużo więcej pytań. Czy ksiądz Piotr był rezydentem podatkowym w UK w każdym z tych lat? Czy najem był opodatkowany w Polsce? Czy opłaty administracyjne, takie jak czynsz do spółdzielni albo wspólnoty mieszkaniowej, były prawidłowo potraktowane? Czy lepiej zastosować property allowance, czy rzeczywiste koszty? Czy cały wpływ od najemcy był dochodem, czy część pieniędzy była tylko zwrotem kosztów?
W takich sprawach samodzielne Tax Disclosure może być ryzykowne nie dlatego, że podatnik działa w złej wierze, ale dlatego, że może nie znać różnic między polskim i brytyjskim sposobem liczenia dochodu. Polski PIT może być pomocnym dokumentem, ale nie zawsze jest gotowym rozliczeniem dla HMRC. Brytyjski urząd będzie patrzył na sprawę według brytyjskich zasad podatkowych, nawet jeżeli dochód powstał w Polsce.
Trzecim ryzykiem może stać się możliwość kontroli aż do 20 lat wstecz. Jeżeli problem dotyczy jednego roku, łatwiej zebrać dokumenty i odtworzyć fakty. Jeżeli dotyczy kilku lat, sprawa robi się znacznie trudniejsza.
Zaczynają pojawiać się brakujące wyciągi bankowe, zmiany najemców, różne kursy walut, inne stawki podatkowe, zmiany w sytuacji osobistej podatnika i pytanie, jak daleko wstecz trzeba się cofnąć.
HMRC w swoich manualach wyjaśnia, że standardowy termin na dokonanie wymiaru dodatkowego podatku wynosi zasadniczo 4 lata, ale w określonych sytuacjach mogą mieć zastosowanie dłuższe okresy: 6 lat, 12 lat albo 20 lat. Przy sprawach offshore 12-letni termin może dotyczyć Income Tax, Capital Gains Tax oraz Inheritance Tax związanych z offshore matters albo offshore transfers, z uwzględnieniem warunków i wyjątków przewidzianych w przepisach. Termin 20-letni może dotyczyć zarówno deliberate behaviour, czyli celowego działania, jak i failure to notify, czyli niezgłoszenia obowiązku podatkowego, również gdy nie było celowe. Przy failure to notify trzeba sprawdzić między innymi, czy podatnik miał reasonable excuse i naprawił uchybienie bez nieuzasadnionej zwłoki po jego ustaniu. To oznacza, że przy dochodach zagranicznych pytanie nie brzmi tylko „ile podatku wyszło za ostatni rok”, ale „za które lata HMRC może jeszcze mnie sprawdzić”.
Czwartym ryzykiem może być brak dokumentów. Klient często mówi:
„Ja pamiętam, że tam prawie nic nie zostało”, ale HMRC nie rozlicza sprawy na podstawie pamięci podatnika. Potrzebne są dokumenty.
Wyciągi bankowe, umowy najmu, potwierdzenia kosztów, polskie rozliczenia, potwierdzenia zapłaty podatku, informacje o odsetkach, dokumenty sprzedaży nieruchomości albo inne dowody, które pokazują, czym naprawdę były pieniądze. Jeżeli dokumentów brakuje, trzeba bardzo ostrożnie zdecydować, jak odtworzyć dane i jak wyjaśnić to HMRC.
Jakie kary grożą od HMRC
Piątym ryzykiem są wysokie kary. Wiele osób koncentruje się tylko na podatku, a tymczasem przy Tax Disclosure trzeba myśleć również o odsetkach i penalties. HMRC rozróżnia między innymi sytuacje, w których błąd wynikał z braku reasonable care, był deliberate albo deliberate and concealed.
W ogólnych zasadach HMRC wyjaśnia, że kara za brak reasonable care może wynosić od 0% do 30% dodatkowego podatku, przy błędzie deliberate od 20% do 70%, a przy deliberate and concealed od 30% do 100%. Przy sprawach offshore mogą pojawić się odrębne i wyższe zasady dotyczące offshore non compliance.
To jest moment, w którym słowa użyte w disclosure mają ogromne znaczenie. Jeżeli podatnik napisze, że „zapomniał”, HMRC może zapytać, dlaczego zapomniał przez kilka lat. Jeżeli napisze, że „nie wiedział”, urząd może zapytać, czy podjął rozsądne kroki, żeby sprawdzić swoje obowiązki. Jeżeli napisze, że „to było rozliczone w Polsce”, HMRC może poprosić o dowody i analizę, dlaczego brytyjski obowiązek podatkowy miałby nie powstać.
Każde zdanie może mieć znaczenie przy tym, jak HMRC oceni zachowanie podatnika.
Szóstym sygnałem ryzyka jest sytuacja, w której podatnik ma kilka różnych źródeł dochodu. Ksiądz Piotr mógł mieć najem mieszkania w Polsce, ale inny klient może mieć jednocześnie najem, odsetki bankowe, dywidendy, polską emeryturę, sprzedaż nieruchomości i przelewy rodzinne. Wtedy Tax Disclosure nie jest już pojedynczym wyliczeniem. To jest analiza całej sytuacji podatkowej. Jeżeli podatnik zgłosi tylko jedno źródło dochodu, a HMRC posiada dane o innym, urząd może zacząć pytać, dlaczego disclosure nie było kompletne.
Siódmym sygnałem ryzyka jest wybór niewłaściwej ścieżki disclosure. Przy najmie nieruchomości można rozważyć Let Property Campaign. Przy dochodach zagranicznych może pojawić się Worldwide Disclosure Facility. Przy poważniejszych sprawach, w których w grę wchodzi deliberate behaviour, może pojawić się zupełnie inna procedura. HMRC pisze, że Let Property Campaign dotyczy landlordów mających zaległy podatek z wynajmu nieruchomości mieszkalnych w UK albo za granicą, a jeżeli podatnik nie zgłosi tego teraz i HMRC dowie się później, może dojść do wyższych kar albo nawet criminal prosecution.
W przypadku bardziej złożonych spraw zagranicznych HMRC dopuszcza możliwość dodatkowego czasu. Przy Worldwide Disclosure Facility, jeżeli disclosure jest skomplikowane, można poprosić o dodatkowe 90 dni, co może dać łącznie do 180 dni na przygotowanie zgłoszenia. Sam fakt, że HMRC przewiduje taką możliwość, pokazuje, że niektóre sprawy nie są tylko szybkim wpisaniem liczb do systemu.
W TaxOne widzimy też jeszcze jeden problem: podatnicy często chcą odpowiedzieć szybko, żeby „mieć to z głowy”. Rozumiem to! List z HMRC powoduje stres i naturalną reakcją jest chęć szybkiego zamknięcia tematu.
W Tax Disclosure szybka odpowiedź nie zawsze jest dobrą odpowiedzią.
Jeżeli ktoś wyśle niepełne disclosure, a później okaże się, że pominął inne dochody, źle policzył koszty albo zastosował niewłaściwą ulgę, sprawa może się wydłużyć i stać się trudniejsza.
Właśnie dlatego przy bardziej skomplikowanych sprawach warto mieć wsparcie doradcy podatkowego. Nie chodzi tylko o to, żeby ktoś wpisał liczby do formularza. Chodzi o to, żeby ktoś spojrzał na sprawę tak, jak może spojrzeć na nią HMRC. Jakie dane urząd już ma? Jakie lata mogą wchodzić w grę? Czy sprawa jest prompted czy unprompted? Czy zachowanie podatnika można opisać jako błąd, careless behaviour czy coś poważniejszego? Czy są koszty, ulgi albo credit relief, które mogą zmniejszyć podatek? Czy disclosure jest kompletne?
W sprawie księdza Piotra ryzyko nie polegało więc na samym fakcie, że miał mieszkanie w Polsce lecz na tym, że jedna pozornie prosta odpowiedź mogła otworzyć całą serię kolejnych pytań. Jeżeli napisałby tylko, że „to było w Polsce”, HMRC mogłoby uznać, że nie odpowiedział na właściwe pytanie. Jeżeli przepisałby polskie kwoty bez brytyjskiej analizy, mógłby źle policzyć dochód. Jeżeli nie uwzględniłby właściwych kosztów, mógłby zapłacić za dużo. Jeżeli uwzględniłby koszty, których HMRC nie zaakceptuje, mógłby narazić się na dalszą korespondencję.
Dlatego samodzielne Tax Disclosure robi się ryzykowne zawsze wtedy, gdy podatnik nie jest pewny nie tylko kwot, ale też zasad.
Jeżeli nie wie, za które lata powinien się cofnąć, czy może odliczyć dany koszt, czy może uwzględnić podatek zapłacony w Polsce, czy właściwie opisuje swoje zachowanie i czy wybrana ścieżka disclosure jest prawidłowa, to nie jest już tylko problem techniczny. To jest problem podatkowy.
Najdroższe błędy przy Tax Disclosure często nie wynikają z tego, że ktoś nie umiał użyć formularza. Wynikają z tego, że podatnik potraktował skomplikowaną sprawę jak prostą. Formularz można wypełnić w jeden wieczór. Skutki źle przygotowanego disclosure mogą jednak ciągnąć się miesiącami.
Jeżeli sprawa wymaga wsparcia, pozostaje pytanie, jak wybrać odpowiednią osobę. Przejdź do części 8: „Księgowy czy doradca podatkowy przy Tax Disclosure?”, w której omawiamy zakres potrzebnej pomocy.




